Rozpoczął się kolejny, piąty już rok szkolny. Pożegnałem się z rodzicami na peronie i wsiadłem do pociągu. Nie mogłem się doczekać spotkania z przyjaciółmi w końcu nie widziałem się z nimi od miesiąca. W pierwszy miesiąc wakacji spędziliśmy u Jamesa. Pierwszy raz byłem u kogoś przez tak długi czas i pierwszy raz byłem w posiadłości rodziny czarodziejów czystej krwi. Peter chyba też bo wyglądał na równie oczarowanego jak ja. Za to Syriusz czuł się jak u siebie, ale w końcu przez pierwsze lata znajomości to on był najlepszym przyjacielem Pottera i nadal nim jest. W sumie są jak bracia. Zawsze razem, we wszystkim zgodni, zawsze gotowi na kolejny dowcip. Uśmiechnąłem się pod nosem. Tym razem będzie inaczej. Nie zawsze byłem zadowolony z ich pomysłów, często przeciągli strunę, ale co mogłem zrobić? Nie słuchali mnie. Jedyne co mogłem robić w sytuacjach, które mi się nie podobały to odsunąć się nieco w tył i udawać, że nie widzę. Ale to się zmieni. Nie żebym chciał karać swych przyjaciół, to nie o to chodzi. Chcę tylko by przestali gnębić biednego Severusa. Inne żarty sprawiające większe kłopoty to przy tym nic. W końcu od ich żartów jeszcze nikomu nie stała się krzywda, z wyjątkiem Severusa. Uwzięli się na nim. Zmienię to.
Przechodziłem przez kolejne przedziały rozglądając się za trójką Huncwotów. Zawsze przychodzili wcześniej ode mnie i zajmowali jakiś przedział. Co prawda już nie mogłem z nimi podróżować w jednym przedziale, ale chociaż chciałem się przywitać.
- Luniaczek, tutaj! - to Syriusz zawołał mnie machając ręką.
Uśmiechnąłem się i wszedłem do środka, ale nie włożyłem bagaży na półkę jak zazwyczaj.
- Jak ci minął miesiąc co? - spytał na wstępie nim w ogóle zdążyłem coś powiedzieć - Co tak stoisz? Pomóc ci z bagażami.
- Nie, nie - w końcu miałem szansę - już nie będę jeździł z wami przedziale.
Spojrzeli na mnie zmieszani. Zapewne nie połapali się o co mi chodzi i myśleli, że się na nich obraziłem lub coś podobnego. Zanim któryś zadał pytanie pospieszyłem z wyjaśnieniem wyjmując z kieszeni lśniącą oznakę prefekta.
- Mam osobny przedział razem z resztą prefektów - uśmiechnąłem się dumnie pokazując im odznakę.
Teraz ich miny ze zmieszania i zaniepokojenia zmieniły się na zdziwienie, podziw, może też i zazdrość jeśli mowa o Peterze.
- Nie gadaj! - wybuchł James i wyrwał mi odznakę przyglądając się jej.
- Nasz Remus został szkolnym ponurakiem! No tego jeszcze brakowało! - teraz to Syriusz wyrwał odznakę Jamesowi.
Trochę się zaniepokoiłem słysząc te słowa. Nie pomyślałem, że przecież nie lubią prefektów za ich sztywniactwo i trzymanie się szkolnego regulaminu. Mój entuzjazm opadł tak nagle jak się pojawił, ale niepotrzebnie. Rogacz i Łapa spojrzeli po sobie z uśmiechem i wiedziałem, że znaleźli dla siebie plus w tej sytuacji. Syriusz oddał mi odznakę z pewnym siebie uśmiechem.
- Co tak posmutniałeś? Nie cieszysz się? Przecież wiem, że o tym skrycie marzyłeś.
Wziąłem od niego odznakę i delikatnie się uśmiechnąłem przypinając ją do szaty,.
- Tak, marzyłem. I nadal się cieszę, ale wiecie co to oznacza? Będę musiał was karać za te wasze wybryki.
James i Syriusz znowu spojrzeli po sobie.
- Daj spokój! Nie możesz karać swoich przyjaciół! - James napuszył się delikatnie na co Syriusz i Peter od razu się zaśmiali.
Konduktor dał sygnał do odjazdu.
- Oh, muszę lecieć. Porozmawiamy o tym w szkole - pożegnałem się z nimi i pobiegłem do przedziału dla prefektów.
Teraz miałem wątpliwości. Pamiętam jak się cieszyłem kiedy dostałem sowę z listą podręczników i ku mojemu największemu zdziwieniu także odznaką prefekta. Nie posiadałem się z radości. Spełniło się kolejne moje, jak wtedy sądziłem, nieosiągalne marzenie. Najpierw przyjęto mnie do Hogwartu, potem poznałem wspaniałych przyjaciół i teraz to. Nie mogłem uwierzyć we własne szczęście i nadal nie mogę. Wtedy postanowiłem przemówić przyjaciołom do rozsądku, ten plan wydawał mi się taki oczywisty i prosty. Pomyliłem się. Karanie przyjaciół nie będzie rzeczą łatwą, mogą się na mnie obrazić. Owszem, są wspaniali. Zawsze mi pomagają, wspierają mnie. Nie odeszli, gdy dowiedzieli się, że jestem wilkołakiem. Dla mnie zostali animagami. Znoszą nawet moje narzekania na ich lenistwo i nierozwagę. Ale co teraz, kiedy będę ich karał za wybryki? Jestem Huncwotem tak jak oni więc jakby nie patrzeć sam biorę udział w tym wszystkim. Prefekt wśród Huncwotów..to brzmi niedorzecznie. Zasiadłem przy oknie po krótkim powitaniu z resztą prefektów. Przywitano mnie życzliwie z wyjątkiem Lucjusza oczywiście, ale czego miałbym się spodziewać po Ślizgonie pochodzącym z szanującego się rodu Malfoyów? Jego krzywe spojrzenia i nieprzyjemne uwagi skwitowałem pełnym politowania spojrzeniem i oddałem się rozmyśleniom wpatrzony w okno.
Nie będzie łatwo. Ryzykuję zniszczeniem przyjaźni, ale nie chcę zawieźć Dumbledore'a skoro tak mi zaufał. Skoro wierzy, że się nadam to muszę mu udowodnić, że się nie pomylił. Oni na pewno to zrozumieją.
- Jakim cudem ktoś taki jak ty został prefektem.
Ten przenikliwy, pełen odrazy do mojej osoby głos rozpoznałem natychmiast. Westchnąłem tylko niemo i spojrzałem na swego rozmówcę. Chłopak o długich, srebrnych włosach spiętych w kucyk zieloną wstążką mierzył mnie pogardliwym spojrzeniem.
- To, że jestem czarodziejem półkrwi i nie tak bogatym jak ty nie oznacza, że do niczego się nie nadaję.
Jak zawsze starałem się zachować spokojny ton. Nie ma sensu tracić nerwy na kogoś takiego. Malfoy tylko skrzywił się i uśmiechnął ironicznie.
- Nie sądzę byś był w stanie karać własnych przyjaciół. Pewnie już teraz planują jakiś kawał, polegniesz na samym początku. Prefekt biorący udział w ewidentnym łamaniu regulaminu, to ciekawe.
Trafił w samo sedno jak można było się spodziewać po kimś takim. Ścisnąłem mocno pięści chcąc powstrzymać się od uderzenia go w nos. Może i wydawałem się spokojny, ale tak naprawdę łatwo się denerwowałem. Pozostawiłem tę uwagę bez komentarza i spojrzałem w okno. Nie miałem ochoty wysłuchiwać tego, czego sam się obawiałem.
- Widzę, że mam rację - ciągnął bezwzględnie, a ja tylko modliłem się w duchy by dał mi spokój. Najwyraźniej moje modlitwy zostały wysłuchane bo wstał i odszedł. Zdawało mi się, że ktoś mu to nakazał, ale byłem zbyt skupiony na niesłuchaniu żeby być pewnym. Odetchnąłem z ulgą i właśnie wtedy poczułem, że na miejscu Lucjusza usiadł ktoś inny, nieco cięższy. Wśród prefektów nie było osób specjalnie grubszych niż Lucjusz więc musiał to być ktoś wyższy, zapewne nauczyciel. Spojrzałem by to sprawdzić i zamarłem. Obok mnie usiadł mężczyzna o czarnych włosach mniej więcej takiej długości jak moje tyle, że schludnie uczesanych. Ubrany był w szatę podobną do uczniowskiej, ale bez kolorów domu więc nie mógł być uczniem bo na pewno nie był to pierwszoroczniak. Był zbyt wysoki i wyglądał na kogoś kto ma około dwudziestu lat. Spojrzał na mnie zielonymi jak kolor Slytherinu oczyma i delikatnie się uśmiechnął. Był..no był po prostu przepiękny, nawet jako chłopak musiałem to stwierdzić.
- Ty jesteś Remus Lupin, mam rację? - odezwał się spokojnym i przyjemnym głosem choć trochę tajemniczym. W nocy owy głos mógłby wydać się straszny.
- Tak..to ja - odpowiedziałem trochę niepewnie. Nie rozumiałem czego mógłby ode mnie chcieć ten mężczyzna.
Uśmiechnął się do mnie delikatnie i wyciągnął dłoń. Zrozumiałem, że chce bym ją uścisnął więc tak zrobiłem.
- Ja nazywam się Tom Marvolo Riddle. Możesz do mnie mówić po prostu Tom.
Skinąłem tylko delikatnie głową i rozejrzałem się. Reszta tu obecnych w ogóle nie zwracała na nas uwagi.Trochę mnie to zdziwiło bo przecież pojawienie się obcej osoby i to jeszcze wyglądającej tak jak Tom nie jest zwyczajne.
- Wyczuwam w tobie pokłady bardzo silnej mocy. Masz w sobie ukryty talent, musisz go rozwijać - kontynuował mój nietypowy rozmówca.
- Ależ rozwijam. Przecież uczę się w Hogwarcie.
- Tak, to prawda. Przykładasz się do zajęć i sporo już potrafisz, ale to, czego was tam uczą to jedynie namiastka. Masz moc by wiedzieć więcej. Znać silniejsze zaklęcia, takie, których nie uczy się w szkole.
Przełknąłem ślinę.
- To brzmi jakby pan mówił o czarnej magii - odpowiedziałem cicho, a on tylko się uśmiechnął w tajemniczy sposób i wręczył mi zapieczętowaną kopertę. Wziąłem ją i przyglądałem się pieczęci. Był na niej herb Slytherinu.
- Otwórz ten list, gdy będziesz na miejscu i najlepiej nikomu go nie pokazuj.
Uniosłem wzrok by mu odpowiedzieć, ale nikogo nie zauważyłem. mój rozmówca zniknął jak kamfora i pozostawił mnie z mętlikiem w głowie i tajemniczą kopertą w ręce. Niewiele myśląc ukryłem ją w kieszeni szaty i resztę drogi spędziłem na patrzeniu w okno.
Obecność przyjaciół jak zawsze podziałała na mnie kojąco. wystarczyła krótka rozmowa z nimi bym przestał się przejmować odznaką prefekta i zapomniał o liście spoczywającym na dnie kieszeni mojej szaty. Uczta, jak zawsze huczna, przebiegła szybko i w radosnym klimacie. żadnych kłopotów, żadnych zmartwień, wszyscy szczęśliwi. To mi się podobało w Hogwarcie, najbezpieczniejszym miejscu na świecie. Nie licząc terenów w okół oczywiście.
- I jak tam podróż z Lucjuszem, panie prefekcie? - James patrzył na mnie z szerokim uśmiechem.
- Nawet nie pytaj. Nie mógł się powstrzymać od uwag na mój temat - przewróciłem oczami i nałożyłem sobie czekoladowych ciasteczek.
- Gapi się na ciebie - stwierdził cicho Peter, którego głos usłyszałem pierwszy raz tego dnia.
Spojrzeliśmy w stronę stołu Ślizgonów. Lucjusz rzeczywiście nie spuszczał ze mnie oka nawet teraz kiedy na niego patrzyłem. Wyglądał na zdenerwowanego. Czyżby aż tak poruszyło go, że zostałem prefektem?
- A tam - Syriusz machnął ręką - lepiej pomyślmy jaki numer wywiniemy Smarkerusowi, to musi być coś spektakularnego.
- Nie wywiniecie mu już żadnych numerów! - natychmiast przeszedłem do ataku.
Spojrzeli na mnie lekko poddenerwowani.
- Daj spokój, Lunatyk! Czemu bronisz tego smarka? Bierzesz przykład z Lily? Sorry, James - brunet szybko się zreflektował widząc spojrzenie swego przyjaciela. James kochał Lily i ten temat był dlań drażliwy, gdyż Gryfonka nie popierała metod Huncwotów. wpadła mi do głowy myśl, że jeśli zacznę bronić Severusa to ona to dostrzeże. Co jeśli zacznie częściej ze mną rozmawiać? Już rok temu się troszkę do siebie zbliżyliśmy co było przyczyną małej sprzeczki z Jamesem, który myślał, że jeszcze ja chcę mu odebrać dziewczynę. Dopiero Syriuszowi udało się nas pogodzić.
- Nie, to nie tak, że biorę z niej przykład, po prostu przesadzacie. Znęcacie się nad nim jakby nie wiadomo co wam zrobił, a przecież jedyny motyw jaki macie to zazdrość.
Syriusz i James zmarszczyli brwi. Zwłaszcza James bo on na pewno robił to z zazdrości.
- Niczego mu nie zazdroszczę! Mam być zazdrosny o co? O to, że jest Ślizgonem? Że dobrze mu idzie z eliksirów? - Potter spojrzał na mnie gniewnie przez co trochę się skuliłem, nie chciałem kłótni.
- Nie. Chodzi o Lily.. - dodałem cicho i niepewnie. Dolewałem oliwy do ognia, ale musiałem to powiedzieć bo taka była prawda.
James ścisnął pięści. Szanował swoich przyjaciół, ale były chwile kiedy nie panował nad złością.
- Rogacz, uspokój się.. - Syriusz próbował go uspokoić, ale na marne. Szatyn wstał i wyszedł z Wielkiej Sali szybkim krokiem. Westchnąłem zrezygnowany.
- Przepraszam, nie chciałem by ta rozmowa tak się skończyła.
- Wiem przecież - uśmiechnął się do mnie pocieszająco, Peter także - pójdę go lepiej poszukam.
black wstał i poszedł za przyjacielem. Odeszła mi ochota na ciastka więc także chciałem wyjść.
- To co, my też idziemy? - spytałem Petera, a ten wzruszył ramionami i wstał razem ze mną. Poszliśmy do naszego dormitorium, a tam usiadłem przy oknie z książką w ręce. Nie miałem ochoty czytać, ale chciałem poudawać, że coś robię by mi nie przeszkadzano. Pierwszy dzień nie okazał się najlepszy. Kłótnia z przyjacielem już pierwszego dnia szkoły nie oznacza niczego dobrego. Po części rozumiałem Jamesa. Kochał Lily coraz mocniej podczas, gdy ta coraz bardziej nim gardziła z powodu dręczenia Severusa. Nie rozumiałem tylko dlaczego ciągle to robi jeśli tak bardzo mu na niej zależy. Powinien przestać i spróbować się z nią pogodzić, pokazać jej, że tak naprawdę jest wspaniałą osobą bo choć sprawiał wrażenie leniwego, nieco aroganckiego i pewnego siebie miał pełno zalet jak na przykład lojalność i dbałość o przyjaciół. Zawiść potrafiła władać ludźmi.
Już miałem się położyć kiedy usłyszałem szelest papieru. Przypomniałem sobie o kopercie i spotkaniu w pociągu. Sięgnąłem do kieszeni i wyjąłem zapieczętowaną kopertę. Dlaczego pieczęcią był herb Slytherinu? Nie mam nic wspólnego z tym domem, wręcz przeciwnie: nie podzielam ich poglądów, nie jestem czystej krwi, lubię mugolaków, nienawidzę czarnej magii..można powiedzieć, że jestem przeciwieństwem Ślizgona czego dowodził dom, do którego przydzieliła mnie Tiara Przydziału. Otworzyłem kopertę. W środku był list napisany starannym, pochyłym pismem. Wczytałem się w jego treść.
"Mam nadzieję, że czytając ten list jesteś sam. Nie chciałbym dzielić się tym co mam do powiedzenia z innymi osobami. To wiadomość tylko do Ciebie.
Jak już wspominałem masz w sobie dar, którym jest wielka siła. Z moją pomocą mógłbyś ten dar rozwijać we właściwym kierunku. Szkoła nie da Ci tego, co ja mogę dać. Pomyśl tylko, mógłbyś być jednym z najpotężniejszych czarodziejów. Nie chciałbyś poznać wszystkich sekretów magii? Nie chciałbyś być kimś i pokazać, że ktoś taki jak Ty też może być kimś? Wiem, jakie nosisz brzemię. Likantropia to straszna choroba przekreślająca nadzieje na przyszłość. Szkołę znalazłeś tylko dzięki dobroci jej dyrektora, ale świat nie jest taki dobry.
Mogę Ci pomóc. Nauczyć Cię tego, czego nie wie nikt z ludzi, którzy cię otaczają.
Przemyśl to.
Gdy będziesz gotowy spotkamy się w wieży zegarowej o północy."
T.M.R
Przeczytałem list dwa razy by upewnić się, że to co zapamiętałem jest prawdą. Moc, której nie zna żadna osoba w tej szkole? To znaczy, że takiej mocy nie zna żadno z moich przyjaciół i prawdopodobnie nawet Ślizgoni. O ile to wszystko prawda. Ten człowiek mógł sobie ze mnie żartować. Propozycja była kusząca, ale i za bardzo podejrzana. Wolałem nie ryzykować. Schowałem list z powrotem do koperty, a kopertę ukryłem w skrzyni ze swoimi rzeczami. Głęboko na dnie by przypadkiem jej nie znaleziono. Petera nie było w pokoju. Pewnie wyszedł kiedy na niego nie patrzyłem. Mógł pójść szukać Syriusza i Jamesa albo próbować podkraść coś do jedzenia bo biedny nie zdążył się najeść na kolacji. Uśmiechnąłem się kącikiem ust na tę myśl i zamknąłem oczy. Nim zasnąłem długo miałem przed oczami spojrzenie Toma. Przeszywające, tajemnicze..przyciągające. Sen zmorzył mnie w chwili, gdy nieznajomy we wspomnieniu wręczył w moje dłonie list.
____________
Pragnę was ostrzec, że na tym rozdziale kończy się spokój w moim opowiadaniu i zaczną się dziać rzeczy, które namącą ostro w fabule i zniszczą na dobre kanon. Ostrzegam też, albo raczej przypominam, że jest to blog yaoi tak więc sceny charakterystyczne dla tego gatunku będą miały miejsce w kolejnych rozdziałach. Oczywiście nie we wszystkich bo co za dużo to niezdrowo :3
Druga sprawa to, że zastanawiam się nad zmianą grafiki na blogu. Na chwilę obecną wszystkie grafiki to obrazki, fan arty w stylu anime. Ja tam lubię taki styl, ale zastanawiam się czy może lepiej byłoby zmienić obrazki na zdjęcia, tyle, że mam problem w wyszukiwaniu odpowiednich aktorów, którzy by pasowali...
Weź ten list trochę powiększ, bo tego się nie da czytać ._. już sama normalna czcionka jest za mała, a to co napisałaś w liście już w ogóle się ledwo da rozczytać. Skoro i tak to jest yaoi to pasują fanarty z anime, bo prędzej będzie czytać to jakiś mangowiec który lubi HP, niż typowy potterhead xD
OdpowiedzUsuńa co do treści to oczywiście tylko czekam co będzie dalej, bo już mam w głowie złe myśli ~
Za mała? Ja tam normalnie to czytam, ale skoro za mała to zaraz powiększę.
UsuńNie wiem, u mnie na laptopie c wyglądało jak o i w ogóle aż oczy bolały od czytania xD
UsuńWreszcie x_x Codziennie wchodzilam na bloga i sie zastanawialam czy w koncu dodasz rozdzial. Co prawda przydalaby sie betka, ale fajnie sie czytalo. Uwazam ze co do artow to kepsze beda te mangowe, no bo skoro to blog yaoi .. Czekam na konkretne sceny yaoi i dalsze rozdzialy cx
OdpowiedzUsuńJakiś zastój miałam ^^" A ten..co masz na myśli mówiąc, że przydałaby się betka, bo tak trochę nie rozumiem? xD"
UsuńNo wiesz.. Takie drobne błędy . Ja tam się przyczepiać nie będę, bo też tak mam al jakoś preferuję betowanie rozdziałów przed wstawieniem. Bo jakiś błąd zawsze gdzieś będzie :c
UsuńCzy ja wiem..chyba aż tak wiele błędów nie robię jak z resztą stwierdziła Sara, a z tą betą to musiałabym przed wstawieniem posta jeszcze czekać aż poprawi itp.
UsuńBeta to jest ktoś taki, kto sprawdza tekst przed publikacją i poprawia błędy ort./interpunkcyjne. Ja osobiście nie korzystam i nie uważam, żeby to było potrzebne. Ortografów nie robisz, a kto zwraca uwagę na przecinki? Kiedy tekst jest tak przyjemny w obiorze to chyba nie zauważa się czy jakiś przecinek jest w dobrym miejscu. Przynajmniej się wolę koncentrować na treści.
OdpowiedzUsuńA treść bardzo ciekawa! Scena z Tomem mnie zaskoczyła i zaintrygowała, nie mogę się doczekać by się dowiedzieć co też z tego dalej wyniknie :D Bardzo podoba mi się jak piszesz, narracja pierwszosobowa jest szalenie trudna (ja pisałam u siebie tylko jeden rozdział z tej narracji, na dodatek kociej, no i było bardzo ciężko, dlatego tym bardziej podziwiam) i trzeba umieć wczuć się w daną postać o wiele bardziej niż przy trzecioosobowej. (co prawda, przy 3. trzeba się wczuwać we wszystkie, ale jednak wydaje mi się to łatwiejsze, niż tak głęboko tylko w jedną) Remusa zawsze lubiłam, jego podejście do przyjaciół i ogólnie chyba nie można za bardzo mieć cokolwiek przeciwko niemu. Chociaż to dopiero 2 rozdział to widać, że potrafisz pokazywać jego cechy charakteru, widać to nawet w sposobie jego myślenia, który opisujesz. Tutaj ktoś wspomniał, że czeka na konkretne sceny yaoi, ja to bardziej czekam po prostu na dalszy rozwój fabuły, bo uważam, że takie sceny są jedynie jakąś jej częścią, większą lub mniejszą - to już zależy od autora, ale jednak to nie jest wszystko.
Rzeczy, które zniszczą kanon! Aw!!! Bardzo dobrze, kanon sucks. Szczególnie 7 tom, który nigdy nie powinien był powstać ^^.
A, no i jeszcze podobają mi się dialogi, są takie typowe dla tych bohaterów, nie przerysowane i naturalne - a to wydaje mi się najważniejsze.
Tak więc życzę weny i czekam \z ciekawością na kolejny rozdział :)
Przecinki, któż je wymyślił >.> Jak już się poprawiłam w ortografii, to jeszcze została kwestia przecinków. No, ale tak jak mówisz na szczęście niewiele osób zwraca na nie uwagę więc mogę spać spokojnie.
UsuńCieszę się, że moje opowiadanie tak ci się spodobało. Z tą pierwszą osobą to masz rację, łatwo nie jest i w poprzednim blogu nawet żałowałam, że pisałam w pierwszej. Nie z powodu wczuwania się w postać, a z powodu..no tego, że w pierwszej narracji nie można swobodnie pisać o innych postaciach. Mimo to wróciłam do pierwszej osoby xD
Z tymi scenami yaoi to podzielam twoje zdanie. Lubię je, ale gdy są od czasu do czasu, nie w każdym rozdziale. Mimo to wypadało ostrzec tych, którzy nie czytali zakładki 'O blogu' ^^
No, cieszy mnie bardzo Twój komentarz, mało kto się tak rozpisuje~ No i oczywiście najbardziej cieszy mnie, że zdobyłam sobie kolejnego fana ^^
To teraz lecę wymyślać trzeci rozdział.